Próbował złamać Galaxy Z Fold8. Znamy rezultat
Samsung Galaxy Z Fold8 trafił w końcu na stół tortur. Zack Nelson sprawdził wytrzymałość najnowszego składaka z Korei.
Tytan tylko na papierze
Producent życzy sobie za ten model niemal 9000 zł (wariant 12/256 GB). Taka kwota wymaga wręcz pancernej jakości wykonania. Zewnętrzny wyświetlacz o przekątnej 5,5 cala chroni szkło Gorilla Glass Ceramic 3. Rysuje się ono dopiero przy szóstym stopniu w skali Mohsa. To bardzo solidny rynkowy standard.
Prawdziwe emocje budzi jednak elastyczny panel wewnętrzny. Samsung głośno chwali się tu "tytanowym ekranem". Trzeba to jednak szybko sprostować, aby odciąć się od marketingowego bełkotu. Tytanowa jest wyłącznie wewnętrzna warstwa nośna, schowana głęboko pod pikselami. Na samym wierzchu nadal króluje plastik. Ekran wciąż bardzo łatwo zarysować zwykłym paznokciem, bo poddaje się już przy drugim stopniu twardości. Magii nie ma. Po wyjęciu z pudełka sprzęt i tak każe nam zapoznać się z długą listą ostrzeżeń o delikatności powłoki.
Plastik zamiast metalu
Ramka smartfonu to niezmiennie sprawdzony i twardy stop aluminium. Na pleckach czeka nas jednak dość niemiła niespodzianka. Wyspa aparatów została odlana z plastiku. Samsung przez lata przyzwyczaił nas do chłodnego metalu w tym konkretnym miejscu. Przy tak wysokiej cenie jest to mocno niezrozumiała oszczędność.
Na plus wypadają metalowe pierścienie wokół samych soczewek. Jeśli stłuczemy szkiełko głównego aparatu, ramkę łatwo podważymy i wymienimy na nową. Ogromne brawa należą się za to za nowy czytnik linii papilarnych. Działa on teraz na zasadzie rolowania opuszka i reaguje natychmiastowo. Skaner pracuje bezbłędnie nawet po brutalnym pocięciu go ostrzem noża. Każdy, kto na co dzień używa starszych urządzeń z tej serii, jak choćby modelu Galaxy Z Fold7, od razu doceni to świetne i bardzo przydatne usprawnienie w biometrii.
Ostateczna próba siły
Finałem testu na kanale JerryRigEverything jest zawsze bezwzględne wyłamywanie zawiasu. Złożony smartfon to prawdziwa cegła. Konstrukcja pozostaje sztywna i zupełnie nie poddaje się naciskowi. Noszenie go w tylnej kieszeni spodni jest całkowicie bezpieczne i nie grozi pęknięciem.
Sytuacja robi się mocno ryzykowna dopiero po rozłożeniu elastycznego ekranu. Prowadzący użył potężnej siły, aby zgiąć obudowę w niewłaściwą stronę. Telefon mocno wygiął się do tyłu niczym łuk. Tylne szklane panele zaczęły wręcz niebezpiecznie odstawać od metalowego korpusu. Urządzenie jednak nie pękło. Aluminiowa ramka wytrzymała, powiększony zawias nie przepuścił brudu, a wewnętrzny ekran nie uległ uszkodzeniu. Galaxy Z Fold8 zdał ten egzamin bardzo dobrze.