Czy Polsce grozi blackout? PSE z ważnym komunikatem
Kolejne fale upałów destabilizują system energetyczny w Europie. Pojawiają się pytania o możliwość wystąpienia blackoutu na wielką skalę. Czy Polska jest zagrożona i powinniśmy się przygotować na braki w dostawach energii elektrycznej?
Wiosną ubiegłego roku doszło do największego blackoutu w historii Hiszpanii. W ciągu kilku sekund system energetyczny tego kraju utracił 15 GW mocy, co doprowadziło do paraliżu kraju – bez prądu były miliony ludzi. Paraliż dotknął transport, służbę zdrowia, telekomunikację, handel. Problem uderzył nawet w sąsiednie kraje, a kryzys miał kosztować gospodarkę iberyjskiego kraju miliardy euro. Podobnej sytuacji chcą uniknąć inne państwa.
Polski system energetyczny działa prawidłowo
Polskie Sieci Energetyczne podały za pośrednictwem mediów społecznościowych, że nasz system energetyczny jest dobrze przygotowany na pokrywanie zapotrzebowania w czasie obecnych upałów. W najbliższych dniach ma być dostępna odpowiednia rezerwa mocy. Jednocześnie nie wykluczono ogłoszenia okresu przywołania na rynku mocy. Oznacza to, że wytwórcy objęci obowiązkami mocowymi muszą je zrealizować i dostarczyć moc do systemu we właściwym czasie. A odbiorcy powinni zredukować swoje zapotrzebowanie.
Upały zwiększają popyt. Z podażą mocy jest gorzej
Kłopoty system energetyczny może mieć w związku ze zwiększonym popytem. Upały sprawiają, że intensywniej pracują klimatyzatory i urządzenia chłodnicze. Problem jest mniejszy za dnia, gdy pokaźna część energii produkowana jest przez instalacje fotowoltaiczne. Niestety, wieczorami ta część miksu energetycznego zapewnia mniejszą podaż. Wtedy z większą mocą pracować muszą elektrownie konwencjonalne – węglowe i gazowe. Z tym bywa jednak różnie – niski poziom wód sprawia, że występują problemy z chłodzeniem infrastruktury w elektrowniach konwencjonalnych. W efekcie trzeba ograniczać ich funkcjonowanie.
Kryzys na Węgrzech i w Rumunii. Dunaj wysycha
Europa z niepokojem obserwuje obecnie sytuację w kilku krajach położonych nad Dunajem. Poziom rzeki jest bardzo niski, co uniemożliwia chłodzenie m.in. elektrowni jądrowej w węgierskim Paksu. Premier tego kraju, Peter Magyar, oświadczył, że najbliższe dni mogą się okazać bardzo trudne: fala upałów zbiegnie się w czasie z wyłączeniem bloków atomowych. Należy dodać, że obiekt wytwarza niemal połowę energii elektrycznej na Węgrzech. Szef rządu zaapelował do firm, samorządów i gospodarstw domowych o poważne ograniczenie zużycia energii elektrycznej.
Nieciekawie jest też m.in. w Rumunii. Elektrownia jądrowa w Cernavodzie zapewnia około 20 proc. energii elektrycznej w tym kraju i również mierzy się z niskim poziomem wody w Dunaju. Doszło do tego, że rumuńskie wojsko wysadziło na rzece skałę Parjoaia, by przekierować więcej wody do elektrowni. Decydenci liczą na to, że pozwoli to utrzymać przy pracy jeden z bloków. Drugi został już wyłączony.
Polska eksportuje energię do innych państw
Warto mieć na uwadze, że system elektroenergetyczny w Europie jest dość mocno powiązany i problemy w jednym kraju mogą doprowadzić do negatywnych skutków w innych państwach. A jeśli sytuacja krytyczna dotknie kilka rynków, problem może się okazać naprawdę poważny dla całego kontynentu. Dlatego Polska musi nie tylko obserwować sytuację na Węgrzech czy w Rumunii, ale też w miarę możliwości dostarczać tam energię.