Nowy iPhone? Dołóż słuchawki Bowers & Wilkins, a poczujesz różnicę
Apple iPhone 18 Pro, jego większy brat 18 Pro Max i rewolucyjny Apple iPhone Duo rozgrzały emocje miłośników marki. Warto jednak zwrócić uwagę, że zakup nowego telefonu to może być za mało, by poczuć wielką różnicę. Tę natomiast zdecydowanie zauważysz dokładając słuchawki Bowers & Wilkins.
Chociaż sceptycy mówią, że nowe smartfony różnią się od siebie z generacji na generację coraz mniej, Apple właśnie pokazał, jak to się robi. iPhone 18 Pro czy iPhone 18 Pro Max z założenia skazane są na sukces, ale cały show skradł niewątpliwie Apple iPhone Duo, zupełnie nowe podejście do korzystania z telefonu.
Gdy jednak wygodnie przenosimy pamięć ze starego iPhone'a na nowe urządzenie, wita nas ta sama tapeta i ikony. Jest z jednej strony swojsko i bezpiecznie (za to lubimy Apple), z drugiej zaś przyjemność obcowania z czymś zupełnie nowym może umknąć na rzecz monotonii codzienności. Jest jednak na to sposób.
Niezależnie od tego, czy już masz iPhone'a, przymierzasz się do zakupu świeżutkiej osiemnastki czy nawet Duo, albo szukasz bardziej ekonomicznej wersji z drugiej ręki, nie zapominaj, jak wielkie emocje mogą dodatkowo przynieść porządne słuchawki. Podpiąłem do iPhone'a Air aż trzy ekscytujące zestawy Bowers & Wilkins dedykowane urządzeniom Apple i już cierpię na myśl o ich odsyłce. Do rzeczy jednak.
Poczuj więcej ze słuchawkami Bowers & Wilkins
Słuchawki Bowers & Wilkins to podwójne zajadanie się przyjemnością. Już na pierwszy rzut oka wyróżnia je staranny, a przy tym ekstremalnie spersonalizowany design. Dość powiedzieć, że model Px8 S2 dostępny jest w 4 kolorach, Px7 S3 ma 5 kolorów do wyboru, a douszny Pi8 aż sześć. Na tle wyłącznie białych Apple AirPods Pro mamy niekończącą się listę interesujących połączeń kolorystycznych, zarówno z naszym ubiorem, jak i z telefonem, pewnie dodatkowo przystrojonym odpowiednim etui. Zresztą, zobaczcie sami niektóre z idealnie zgranych propozycji:
Druga, a w moim odczuciu o wiele ważniejsza kwestia to sposób zestrojenia dźwięku. Bowers & Wilkins pochwalić może się długą historią w branży audio, w której jest jednym z niewątpliwych liderów. Dość wspomnieć, że kolumny tej marki stoją m.in. w słynnym Abbey Road Studios w Londynie. Swoje ogromne doświadczenie w segmencie czysto audiofilskim firma przelewa też na produkty bardziej konsumenckie, ze zgoła innym podejściem od tego u konkurentów. Zamiast sztampowej V-ki i efekciarskich modyfikacji dźwięku, nadrzędną ideą jest uzyskanie takiego brzmienia, jakiego oczekiwaliby sami twórcy muzyki.
Producent chce dać użytkownikowi unikalną możliwość głębszego, bardziej wysmakowanego i intymnego poznania twórczości ulubionych artystów, zamiast dyskotekowych przekłamań i tuszowania niedoskonałości przestrojonym basem. Nie oznacza to przy tym braku charakteru, bowiem doskonale rozpoznawalna sygnatura Bowers & Wilkins to brzmienie ciepłe, muzykalne i emocjonalne, z ogromną dbałością o separację instrumentów, detaliczną barwą wokali i spektakularnym oddaniem brzmienia tzw. żywych instrumentów, tak ważnych w rocku, jazzie i muzyce klasycznej. Nie do pominięcia jest też atrakcyjna aplikacja mobilna do zarządzania funkcjami słuchawek:
Dlaczego Bowers & Wilkins do iPhone’a?
Tutaj chyba zacząć należy od podstawy, jaką jest certyfikat MFi. Jest to znak jakości wydawany przez samego Apple’a, gwarantujący spełnienie rygorystycznych wymagań sprzętowych i pełną zgodność z iPhone’ami (z ang. Made for iPhone). To pakiet zapewniający zarówno lepszą stabilność połączenia bezprzewodowego, jak i chociażby lepszą współpracę z wbudowanym mikrofonem podczas rozmów. Słowem detal, na który użytkownicy iPhone’ów powinni zwracać uwagę.
Oprócz zaś pełnej optymalizacji pod standard AAC stosowany w smartfonach iPhone, produkty Bowers & Wilkins mają dodatkowy technologiczny zapas na kolejne lata. Wszystko za sprawą wsparcia dla dźwięku wysokiej rozdzielczości AptX Lossless. Oczywiście można z niego skorzystać nawet już teraz, chociażby podczas łączenia się ze swoją wieżą audio czy innym sprzętem wspierającym ten kodek. Da się też podłączyć słuchawki przewodowo do telefonu dla uzyskania najwyższej jakości audio czy skorzystać ze specjalnych transmiterów bezprzewodowych.
Jakie słuchawki do Apple iPhone 18 Pro? Te 3 modele Bowers & Wilkins zdecydowanie wyróżniają się.
Bowers & Wilkins Pi8 – dokanałowy absolut
Najwyższy model w ofercie dokanałowych słuchawek bezprzewodowych brytyjskiego producenta wychodzi na pierwszy plan nietuzinkowym usprawnieniem dla użytkowników. Mowa o funkcji retransmisji dźwięku, w której etui ładujące słuchawki działa jako DAC przesyłający bezprzewodowo audio do słuchawek z użyciem kodeka aptX Lossless.
Tym sposobem użytkownik nie jest ograniczony do transmisji AAC, zoptymalizowanej w produktach Bowers & Wilkins w ramach certyfikatu MFi czy starszego SBC. Możemy podłączyć etui słuchawek do złącza USB–C i już mamy audio o studyjnej jakości. To także gratka dla osób posiadających zaawansowany zestaw audio, ale niechcących przeszkadzać innym domownikom – używamy przelotki na JACK 3,5 mm i już wydobywamy maksimum możliwości z 12-mm, karbonowych przetworników, będących muzycznymi sercami zestawu.
Zarówno transmisji AAC, jak i aptX Lossless towarzyszy przy tym zaskakująca sygnatura dźwiękowa, żywcem przeniesiona z referencyjnych słuchawek wokółusznych Px8 S2. Dostajemy pełny, odczuwalny bas, odpowiednio nasyconą średnicę, zaskakująco dobrą ekspozycję sopranów i wyjątkowo gładkie, niemęczące użytkownika nawet przy długich odsłuchach tony wysokie, pozbawione niepożądanych przesterów na sybilantach.
A do tego szeroka, przestrzenna scena muzyczna i doskonała separacja instrumentów, które pozwalają łatwo zapomnieć, że to maleńkie, osobiste słuchawki, a nie duże nauszniki. Po prostu klasa i żal będzie teraz odsyłać sprzęt.
Słuchawki pracują do 6,5 godziny na pojedynczym ładowaniu, a dodatkowe 13,5 godziny uzyskujemy z etui ładującego. Co istotne, zaledwie 15 minut ładowania przynosi dodatkowe 2 godziny grania. Natomiast system ANC, odcinający nas od niepożądanych hałasów otoczenia bazuje w tym zestawie na aż 3 mikrofonach na każdej ze słuchawek. Czy grają lepiej niż AirPods Pro 3? Zdecydowanie tak, a jeśli zależy Ci na topowej szczegółowości i audiofilskim brzmieniu zamiast komercyjnej papki, lepiej nie dało się trafić.
Warto zwrócić uwagę na to, że oprócz wariantu Pale Mauve, który możecie oglądać na zdjęciach, dostępny jest też m.in. Dark Burgundy, idealnie pasujący do nowego wariantu kolorystycznego iPhone’ów 18 Pro. Choć sam nie mogę przestać się patrzeć na przepiękny Mignight Blue, doskonale korespondujący z komputerami Mac w kolorze o tej samej nazwie.
A może chcesz jeszcze więcej? Czas na Bowers & Wilkins Px7 S3
Chociaż da się zrobić dobre słuchawki TWS (patrz wyżej), w pewnych aspektach fizyka większych przetworników zamkniętych słuchawek wokółusznych bywa niezastąpiona. Co więcej, chociaż Bowers & Wilkins to bez wątpienia marka klasy premium, wygodne i mocarne w brzmieniu nauszniki nie muszą być wcale droższe od słuchawek dokanałowych.
Bowers & Wilkins Px7 S3 przynoszą 40-milimetorwe dynamiczne przetworniki z biocelulozową membraną, o przemyślanym nachyleniu wewnątrz nauszników. Ten sprytny trik producenta zapewnia znacznie szerszą scenę muzyczną z bardziej trójwymiarowym odsłuchem i łatwiejszym pozycjonowaniem instrumentów w przestrzeni.
Charakterystyczne dla tego modelu jest przy tym nieco mniej analityczne, cieplejsze zestrojenie. Nie jest to jednak zwyczajny profil V, bo bas tutaj, chociaż jest potężny i wyjątkowo mięsisty, nie rozlewa się tanio jak u konkurentów. Uderzenia są precyzyjne, z finezyjną kontrolą, a rozbudowany sub–bas pozwala nie tylko usłyszeć, ale i poczuć energię ulubionych utworów.
Stojące w kontrze tony wysokie są wyraziste i z łatwością wystrzeliwują w górę, odrywając się ze smolistego basu, z zachowaniem krystaliczności i szczegółowości, ponownie przy tym bez nieprzyjemnej sybilacji. Delikatne wycofanie średnicy, wynikające z zamierzonego, energicznego zestrojenia nie obniża klarowności i naturalności zarówno barwy instrumentów, jak i czystości brzmienia wokali.
Tym razem to te przesłane na sesję Px7 S3 w kolorze Vintage Maroon najbardziej przypadły mi do gustu spośród aż pięciu dostępnych wariantów kolorystycznych. Choć rzadki w elektronice Indigo Blue też jest strasznie kuszący. Warto zwrócić uwagę, że do każdego z zestawów dołączone jest sztywne, przyjemnie płaskie etui podróżne w zgodnym kolorze. No a są to słuchawki nie tylko łatwe do przewożenia w samolocie czy pociągu, ale też chętnie uruchamiane przez podróżujących dla rozbudowanego systemu usuwania hałasu bazującego na aż 8 mikrofonach. Czasem nie jest potrzebna nam nawet muzyka, a wystarczy tylko cisza, którą dostarczą nam porządne słuchawki.
Podobnie jak wszystkie wymienione w tekście zestawy, również i tutaj możliwości dźwiękowe opierają się zarówno na zoptymalizowanym pod kątem sprzętu Apple’a, certyfikowanym wsparciu dla AAC, jak i na dodatkowych, przyszłościowych kodekach aptX Lossless, aptX Adaptive, aptX HD i aptX Classic. No i nie zapominajmy o połączeniu przewodowym, gdzie po podłączeniu iPhone’a możemy rozkoszować się doskonałą ofertą Apple Music z perfekcyjnym dźwiękiem 24 bit/96 kHz. To dodatkowy, potężny skok jakości, szczególnie dla osób potrzebujących czasem czegoś więcej niż tylko skocznej muzyki do biegania.
Bowers & Wilkins Px8 S2 dla nieznoszących kompromisów
Ten model to kwintesencja legendy krążącej wokół marki Bowers & Wilkins. Przeprojektowane 40-milimetrowe przetworniki dynamiczne wykonano z włókna węglowego i umieszczono pod kątem zapewniającym celniejsze docieranie dźwięku do kanału słuchowego, a do tego niesamowicie trójwymiarowe obrazowanie szerokiej sceny muzycznej.
Tutaj nic nie dzieje się z przypadku, a producent nie musi niczego maskować, lecz wręcz przeciwnie – wyciska wszystko z niesamowicie precyzyjnego, mobilnego studia muzycznego. Bo trudno inaczej nazwać to, co się z nami dzieje – to jak relaks w towarzystwie doskonałych audiofilskich kolumn, a nie typowe słuchawki. Już od samego początku wyczuwalny jest kunszt mistrzów sygnatury, tak charakterystycznej dla Bowers & Wilkins. Dźwięk jest z jednej strony zrównoważony i muzykalny, z drugiej zaś zapiera dech ekspresyjną dynamiką i chirurgiczną wręcz precyzją oraz kontrolą. Bas potrafi przebić się poniżej znanych nam nizin, z łatwością lawirując po przestrzeniach sub–basu, ale nie rozleje się bez kontroli i bez wątpienia pozytywnie zaskoczy sprężystością.
Wokale i gitary są tak naturalnie bliskie i szczegółowe, że co chwila łapałem się nie tyle na samym słuchaniu, ile wręcz na uśmiechaniu do słyszanej muzyki. Z kolei tony wysokie przywitały mnie krystaliczną czystością połączoną z gładkością zamiast niepożądanych igieł i syków.
Nad tym całym doświadczeniem muzycznym czuwa ogrom technologii, z na nowo zestrojonym, 24-bitowym procesorem DSP na czele, mamy rzecz jasna aptX Lossless (oferujący transmisję z rozdzielczością do 24-bit/96 kHz), jak i możliwość przewodowego podłączenia do telefonu, nadającego najwięcej sensu serwisom z bezstratną muzyką, takim jak Tidal czy Qobuz.
W Bowers & Wilkins Px8 S2 łatwo jest słuchać muzyki przez cały dzień. To nie tylko efekt doskonałych materiałów z mięciutkim wykończeniem skórą Nappa czy aluminiowego pałąku, nadającego się do noszenia z okularami, ale też ogromu energii w baterii. Dostajemy aż 30 godzin słuchania na jednym ładowaniu, a zaledwie 15 minut na ładowarce to kolejne 7 godzin pracy. Zapomnij o locie samolotem w dźwięku huku silników, nawet rozładowane zupełnie słuchawki już po chwili będą zdolne wyciszyć nam całą podróż.
Nie da się też przejść obojętnie obok pietyzmu, z jakim projektanci zadbali tutaj o detale designu. Smuklejsze nauszniki, odlewane ciśnieniowo elementy z aluminium czy cztery dojrzałe warianty kolorystyczne to kwintesencja sprzętu audio z najwyżej półki.
I tutaj chyba moim ulubionym kolorem jest klasyczny, ale jakże elegancki wariant Onyx Black – silny, bez pstrokatości, minimalistyczny, niemuszący niczego udowadniać. Te słuchawki mają grać tak, jak wymarzyli sobie artyści i to marzenie spełniają, jak żadne inne w swoim segmencie.
Artykuł sponsorowany na zlecenie Audio Klan