Policzyliśmy, o ile droższe mogą być budżetowe smartfony. Nie jest dobrze
Kwartalny raport Omdia o nazwie Smartphone Technology Trends nie budzi optymizmu wśród użytkowników budżetowych smartfonów. Jednak jest to coś, czego mogliśmy się spodziewać.
O tym, że budżetowe smartfony czekają trudne czasy, mówiono już kilkukrotnie. Teraz jednak pojawił się raport Omdia, który potwierdza wcześniejsze obawy. I o ile same dane wyglądają już nieciekawie, tak ich dokładniejsza analiza pokazuje, w jak złej sytuacji jesteśmy.
Raport Omdia o budżetowcach budzi obawy
Otóż wedle Omdia układy pamięci stanowią aż 60% całkowitego fizycznego kosztu produkcji budżetowych smartfonów. Tym samym dalszy wzrost cen układów pamięci oraz ich coraz to niższa dostępność przełoży się na znaczny wzrost cen urządzeń. Co więcej, im urządzenie jest tańsze, tym mocniejszy będzie wzrost cen.
To samo w sobie już źle brzmi. Sęk w tym, że wedle definicji Omdia budżetowcami są smartfony wycenione poniżej 400 USD, czyli około 1900 zł uwzględniając stawkę VAT, która w USA jest pomijana przy podawaniu cen. Mamy więc coś, co uznajemy za raczej nieco tańsze średniaki, niż budżetowce.
Pocieszające jest to, że Omdia uwzględniła również urządzenia w kategorii poniżej 99 USD, czyli poniżej 450 zł. Tu cena układów ma stanowić 64% fizycznych kosztów. Mamy więc sytuację mniej korzystną i to aż o 4 punkty procentowe. Kluczowe jest jednak to, że przy niskiej cenie i tak wysokim procencie kosztów zmiany cen w najniższej półce cenowej odbijają się w znacznym stopniu na końcowej cenie urządzeń.
Powiedzmy, że mamy smartfon za 400 zł, ale cena układów pamięci poszła w górę o 50%. W takim wypadku jego cena wzrośnie do 557 zł (z uwzględnieniem VAT), czyli o 157 zł, co w tym budżecie stanowi olbrzymią zmianę ceny urządzenia. A nie należy zakładać, że producenci wezmą te wzrosty na siebie i zrezygnują z marży.