Polski produkt za 56 zł to obowiązek. Ochroni od strachu
Telefon nie zadziała, nie zadziała SMS, w kryzysie zapomnieć można o cyfrowej telewizji czy internecie. W elektromarketach wcisną wam najgorszy syf, tymczasem można tanio i w dodatku od Polaków zapewnić sobie spokój już za 56 zł.
Niepewny czas
Żyjemy w czasach niepokoju i coraz częściej myślimy, jak zabezpieczyć się na czające się zło. Minionej nocy zaatakował wróg i zawyły syreny, ale tylko w największych miejscowościach, tymczasem nasz cudowny alert RCB pozostał bezczynny. Co poszło nie tak? O to już zapytaliśmy, ale na razie służby nabrały wody w usta.
Tymczasem warto zastanowić się, co my możemy zrobić, by zabezpieczyć się niskim kosztem na wypadek takiej sytuacji. Wszyscy pokrzykują "kupcie se radio", ale to tylko częściowa prawda. Zdecydowana większość urządzeń dostępnych w polskich sklepach jest zwyczajnym śmieciem w takich sytuacjach.
Uważaj, większość urządzeń z polskich sklepów Ci nie pomoże!
Jak pisał w swoim artykule Paweł Maretycz, zwykłe radio z przełącznikiem na AM nie wystarczy! Radia dostępne w sklepach z reguły oferują AM w zakresie 531 – 1602 kHz. Tymczasem do odbioru radiostacji AM w Solcu Kujawskim, która nadaje Program Pierwszy Polskiego Radia o zasięgu na cały kraj, trzeba nam 225 kHz.
Przeglądam oferty elektromarketów i śmieć za śmieciem. Praktycznie nic nie nada się do obioru informacji, gdy lokalne stacje zamilkną. To wręcz żenujące, że nie są w jakiś sposób promowane urządzenia odpowiednie dla trosk Polaków.
Z pomocą przychodzi ponad stuletnia polska firma. Nie zedrze z Ciebie pieniędzy
Pierwszym zgodnym radiem, na które w końcu trafiłem (z pomocą redakcyjnego kolegi Przemka), był model z „Asia” w nazwie. Przekonany, że chodzi o Azję, zerknąłem na nazwę producenta. Przecież to nasza poczciwa, bydgoska Eltra! Nieustannie sama od marca 1923 roku.
Tym sposobem Azja zmieniła się w Asię, bardziej swojsko się nie da. No i trudno, żeby było taniej. Nowe radio obsługujące pasmo LW już od 150 KHz to tutaj wydatek zaledwie 56 zł. Sprzęt jest w pełni analogowy, ma złącze słuchawkowe Jack 3,5 mm, a oprócz zasilania 230 V, możemy używać go z zasilaniem bateryjnym (3x popularne "paluszki" LR 6 AA).
Jak się szybko okazało, producent ma do zaoferowania znacznie więcej modeli, też takich większych czy bardziej eleganckich. Wszystkie mają zasilanie sieciowe i na baterie. Eltra Basia 205 zasilana może być 4 bateriami LR14, podobnie jak śliczna szczególnie w bieli Eltra Dana 206 czy bardziej klasyczna Eltra Ewa 201.
Mamy też nieco wyższy segment, z wyjątkowo eleganckim i minimalistycznym radiem Eltra Julia 3 model 820 (około 109 zł), na 3 baterie LR20, czy podobnie zasilane radio Eltra Jowita model 820U (około 112 zł) z dodatkową obsługą kart pamięci z muzyką. Pięknych polskich imion tu bez liku, a cechą wspólną wszystkich urządzeń jest obsługa AM już od okolic 148 kHz. Wszystkie modele w ofercie, obsługujące fale LW, znaleźć można pod tym adresem.
Moje serce skradła jednak ona – IZA 5, model 2010, szczególnie w kolorze srebrnym. Co za fenomenalna, czytelna forma, niczym nieustępująca skandynawskiej szkole designu. Tutaj alternatywą dla 230 V są dwie baterie LR20. Cena? 78 zł.
Równie szokującym sprzętem dla koneserów pięknej formy może okazać radio Eltra LENA–5 model 218U, z microSD, USB, a do tego nawet nie tylko odbiorem Programu Pierwszego Polskiego radia w AM, ale też z dostępem do fal SW i słuchania stacji radiowych spoza granic Polski. Alternatywnym zasilaniem są tutaj 4 standardowe paluszki R6. Cena pewnie zaporowa? No więc też nie – 99 zł brzmi jak okazja i to stała cena, bez dodatkowych promocji.
Zanim więc kupicie do plecaka ucieczkowego, czy jak go tam zwał, jakieś badziewie z elektromarketu, puknijcie się w głowę i sięgnijcie po polskie produkty, które Was nie zawiodą. To nie jest tekst reklamowy, to jedynie kolejne potwierdzenie przysłowia "cudze chwalicie, swego nie znacie (...)".
Sam waham się między najtańszą Asią a Izą – powód? Zwykłe paluszki R6 to najbardziej dostępne z baterii i mam całe pudełko akumulatorków w tym formacie. No a zawsze to o jedną troskę mniej.