Nowy system Prusy miał zachwycać. Zamiast tego wywołał kryzys
Chociaż druk 3D pozostaje niszowym hobby, to jest ono dość kontrowersyjne. Tym razem nie chodzi jednak o chińskie Bambu Lab, a czeską Prusę.
Premiera systemu INDX dla drukarki Prusa CORE One+ miała być jednym z ważniejszych wydarzeń na rynku druku 3D. Zamiast tego współpraca Prusy i Bondtechu zaczyna przeradzać się w wizerunkowy kryzys. Producent przyznał, że dysze dołączane do pierwszych zestawów nie są wykonane z hartowanej stali, choć właśnie w taki sposób były reklamowane.
Klienci w Europie mogą zwrócić towar jako niezgodny z umową
Co więc dostali konsumenci? Dysze ze stali poddanej azotonawęglaniu. Materiał ten jest wyraźnie odporniejszy od standardowego mosiądzu, ale nie spełnia parametrów właściwych dla hartowanej stali. Testy wykazały twardość na poziomie 30-32 HRC, podczas gdy prawdziwe dysze ze stali hartowanej osiągają zwykle 55-60 HRC.
Różnica może pozostać niezauważalna podczas korzystania ze zwykłych filamentów. Problemy pojawią się jednak przy materiałach ściernych, takich jak tworzywa z dodatkiem włókna węglowego, włókna szklanego, metalu czy składników fluorescencyjnych. Bondtech przyznaje, że dostarczone dysze będą zużywać się znacznie szybciej.
Firma tłumaczy, że podczas produkcji pojawiły się problemy z obróbką właściwego materiału. Narzędzia skrawające nie wytrzymywały procesu, dlatego producent zdecydował się tymczasowo zastosować łatwiejszy w produkcji zamiennik. Nie poinformowano jednak o tym klientów przed rozpoczęciem wysyłek. Gotowe rozwiązanie może pojawić się za kilka miesięcy, ale nie ma deklaracji o wymianie czy innej rekompensacie.
Sprawę komplikuje fakt, że INDX korzysta z niestandardowych dysz ogrzewanych indukcyjnie. Klienci nie mogą więc po prostu kupić zamiennika od innego producenta. Niezadowolenie nabywców doprowadziło już do uruchomienia strony, na której opisano te problemy i możliwe działania konsumentów. Prusa twierdzi, że sama jest zaskoczona sytuacją i zapowiada opublikowanie oficjalnego stanowiska.