Takiego typu czarnej dziury jeszcze nie było. Niebywałe odkrycie

Naukowcy z teleskopu Jamesa Webba natrafili na obiekt, który nie pasuje do żadnej znanej kategorii. Świeci jak gwiazda, ale kryje w sobie coś zupełnie innego.

Jakub Krawczyński (KubaKraw)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Takiego typu czarnej dziury jeszcze nie było. Niebywałe odkrycie

Czarna dziura w gwiezdnym przebraniu

Za odkryciem stoi międzynarodowy zespół kierowany przez Rohana Naidu, astrofizyka badającego najwcześniejszy wszechświat. Pracował w Kavli Institute for Astrophysics and Space Research przy MIT, dziś jest związany z University of Hawaii.

Dalsza część tekstu pod wideo

Naukowcy opisali nowy typ obiektu kosmicznego, który jest gwiazdą o właściwościach czarnej dziury. Ma rozmiary całego Układu Słonecznego i świeci intensywnie czerwonym blaskiem. Znajduje się w Gwiazdozbiorze Wieloryba, miliardy lat świetlnych od Ziemi. Powstał już 660 milionów lat po Wielkim Wybuchu.

Pomiary pokazały, że obiekt emituje sto miliardów razy więcej energii niż jakakolwiek znana gwiazda. Taki poziom energii kojarzy się raczej z czarnymi dziurami niż z gwiazdami. Naidu mówi wprost, że obiekt "świeci energią czarnych dziur, ale nosi cechy gwiazd".

Do odkrycia doszło przy okazji. Zespół szukał teleskopem Webba najbardziej odległych galaktyk. Wcześniej znalazł galaktykę Mom-z14, powstałą 280 milionów lat po Wielkim Wybuchu, a potem zajął się innymi tajemniczymi obiektami z archiwum teleskopu.

W pracy opublikowanej w Nature opisali jaskrawoczerwoną plamkę oznaczoną jako MoM-BH*-1. To najbardziej czerwony obiekt w całym archiwum zdjęć teleskopu Webba. Jego światło niemal całkowicie znika poza czerwienią, a naukowcy nie znaleźli żadnego znanego obiektu, który zachowywałby się podobnie.

Symulacje komputerowe dały odpowiedź. Wykazały, że nie jest to ogromna gwiazda napędzana fuzją jądrową, tylko czarna dziura owinięta gęstą chmurą gazu, która sprawia, że obiekt promieniuje jak gwiazda.

Jeśli to wszystko okaże się prawdą, to takich potencjalnych obiektów jest więcej. Na niemal każdym zdjęciu z teleskopu Webba widać podobne czerwone plamki. Również one mogą okazać się gwiazdami o właściwościach czarnych dziur.

Naidu podejrzewa, że takie obiekty odgrywają kluczową rolę w ewolucji galaktyk. Mogą być zalążkiem dzisiejszych supermasywnych czarnych dziur, czyli olbrzymich czarnych dziur w centrum niemal każdej galaktyki, także Drogi Mlecznej.

Naidu idzie o krok dalej. Jego zdaniem supermasywne czarne dziury decydują o tym, kiedy w galaktyce powstają gwiazdy, a kiedy ten proces się kończy. To wpływa na powstawanie planet, warunki sprzyjające życiu, a w końcu na pojawienie się istot zdolnych kiedyś odtworzyć całą tę historię. I  w sumie właśnie to robimy teraz.