Ukradł rower z parkingu i miał na niego pomysł. Nie takiego finału oczekiwał
20-letni mieszkaniec powiatu garwolińskiego nie dość, że ukradł z parkingu przed marketem, rower, to jeszcze postanowił na nim zarobić. Tak się akurat złożyło, że na ogłoszenie w internecie odpowiedział prawowity właściciel jednośladu.
Rower zniknął z parkingu przed marketem
20-latek ukradł rower pod koniec czerwca, i po zakończonych wakacjach, postanowił go sprzedać. Wartość roweru właściciel oszacował na 1 tys. złotych. Właściciel nie złożył od razu, po całym zdarzeniu, zawiadomienia na policję odnośnie kradzieży, ale przeglądając ogłoszenia jednej z platform sprzedażowych zobaczył w jednej z ofert dokładnie ten sam rower. Postanowił skonfrontować się ze sprzedającym i rozpoczął z nim rozmowę odnośnie zakupu jednośladu.
Postąpił jak klasyk: udał zainteresowanego zakupem
Prawowity właściciel, udając zainteresowanego zakupem, umówił się na spotkanie w celu obejrzenia roweru osobiście. Ale wcześniej, to spotkanie dokładnie zaplanował - stawił się na nim w towarzystwie funkcjonariuszy. 20-latek został zatrzymany na miejscu i usłyszał zarzut kradzieży. Przyznał się do wszystkiego oraz do tego, że to on wystawił ogłoszenie. Tłumaczył, że rower był mu potrzebny i przez pewien czas z niego korzystał, następnie gdy potrzebował pieniędzy, postanowił go sprzedać. Niestety, jego plan się nie powiódł. Rower wrócił do rąk prawowitego właściciela.
Policjanci przypominają, że za tego typu kradzież, grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. A rowery (głównie elektryczne) to ten typ sprzętu, który Polacy kradną najczęściej.