"Ród Smoka" dopiero teraz z tego skorzystał. I naprawdę zaskoczył
To, że sezon 3. "Rodu Smoka" jest bardziej dynamiczny i spektakularny, wiadomo już od momentu premiery. Z odcinka na odcinek, ujawniane są także nowe, nieoczekiwane fakty. Jednym z takich zaskoczeń, które przyniósł 4. odcinek (premiera odbyła się w poniedziałek), było ujawnienie nowego czarnego charakteru.
"Gra o Tron" to także zapadający w pamięć złoczyńcy
Obecność złoczyńców to stały element uniwersum "Gry o Tron". Fani serii, z pewnością, do tej pory nie mogą wyrzucić z głowy postaci sadystycznego Ramseya Boltona, albo Wielkiego Wróbla. Tymczasem, "Ród Smoka" wydawał się z tego elementu wcale nie korzystać. Aż do teraz.
Twórcy "Rodu Smoka" doskonale wiedzą, jak poruszyć widzem i sprawić, aby ani na moment się nie nudził. Przynajmniej, w sezonie 3. Teraz poznaliśmy nowego głównego złoczyńcę serii - Ormunda Hightowera. I na tym polega wyższość trzeciej serii - przez całe dwa poprzednie sezony, "Ród Smoka" nie dał widzom tak zapadającej w pamięć postaci - czarnego charakteru. A serial ewidentnie potrzebował już kogoś, kto wprowadzi konflikt i stworzy realne zagrożenie. I tak oto w czwartym odcinku serii poznaliśmy Ormunda, w którego wcielił się znakomity James Norton.
Ormund to człowiek żądny władzy i bezwzględny. To do niego na wychowanie wysłała swojego syna, Daerona, Alicient Hightower. Fabuła serialu została poprowadzona w ten sposób, że właśnie uzyskuje on swoje "5 minut", które zamierza wykorzystać. Jego zachowanie wskazuje, że nie zawaha się przed użyciem ekstremalnej przemocy (kara, jaką stosuje wobec poddanego to kastracja). Wydawałoby się też, że w tym momencie, na jego drodze do sukcesu stoi właściwie jedynie Rhaenyra.
Przemyślana fabuła i wprowadzanie coraz to nowszych elementów, powoduje, że serial nadal trzyma w napięciu.