Kanał Sportowy idzie na wojnę. Panie Borek, ma Pan mój miecz

Mateusz Borek z Kanału Sportowego jest wściekły, po tym, jak firma o dość adekwatnej nazwie Mediastalker, zablokowała jego w pełni legalną transmisję.

Paweł Maretycz (Maniiiek)
1
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Kanał Sportowy idzie na wojnę. Panie Borek, ma Pan mój miecz

Mowa tu o meczu rewanżowym eliminacji do Ligi Konferencji między Rakowem Częstochowa i Hajdukiem Split. Kanał Sportowy, jak podkreśla Borek, miał wykupione prawa do emisji na cały świat z wyłączeniem Chorwacji i Bośni. Samo to miało kosztować Kanał Sportowy gigantyczne pieniądze. Co więc zrobił Mediastalker? Zablokował legalny sygnał z transmisji na YouTube, zgłaszając go, jako nielegalny. Szerszy kontekst sprawy możecie poznać rzecz jasna w tekście Damiana. Warto tu jeszcze przytoczyć słowa Borka, które umieścił w stronę właściciela Mediastalkera: 

Dalsza część tekstu pod wideo

Słuchaj, człowieku, popełniłeś wielki błąd. Moja firma wyprodukowała sygnał, a zgodnie z umową, którą mieliśmy, mieliśmy prawa telewizyjne na cały świat z wyjątkiem Chorwacji i Bośni. Zapłaciliśmy ogromne pieniądze za prawa telewizyjne. Wielki, wielki błąd.

Mediastalker? Raczej Mediatroll

Przyjrzyjmy się samej firmie Mediastalker. Ta zajmuje się walką z nielegalnymi transmisjami, głównie sportowymi. Czy pracownicy firmy szukają nielegalnych transmisji, sprawdzają, czy są one legalne i dopiero wtedy je zgłaszają? No niekoniecznie. Mediastalker chwali się, że używa do tego systemów AI. To jednak bez znaczenia, czy zrobiła to sztuczna inteligencja, czy człowiek. Liczy się efekt, a tym było zablokowanie legalnej transmisji. 

I owszem, każdy może popełnić błąd. Jednak ten konkretny błąd kosztował Kanał Sportowy gigantyczne pieniądze, jak i zaufanie widzów, którzy nagle stracili dostęp do transmisji. I chociaż znaczna część już wie, kto ponosi winę za taki stan rzeczy, to przecież nie do wszystkich musiała taka informacja dotrzeć. 

Dlatego też Borek ma prawo być wściekły, a wszelkie koszty tego karygodnego błędu powinno ponieść Mediastalker. W końcu to ich system weryfikacji zawiódł. Jeśli odpowiada za to wyłącznie AI, to widocznie powinien nadzorować to człowiek. Jeśli zajmuje się tym człowiek, to powinien weryfikować roszczenia, a nie rozsyłać je na lewo i prawo. 

I chociaż nie życzę Mediastalkerowi upadku, to mam nadzieję, że nie tylko Kanał Sportowy doczeka się zadośćuczynienia, które będzie satysfakcjonujące dla jego właścicieli, ale też firma pilnująca legalności transmisji zacznie to robić tak, jak należy. Oczywiście o ile po tej aferze ktokolwiek podpisze z nią umowę o ochronę transmisji przed nielegalnym rozpowszechnianiem.