Piekło zamarzło. Archaiczne pamięci DDR2 też zaczęły drożeć
Chociaż od ich premiery minęło już ponad 20 lat, to ostatnio zyskały na popularności. Wszystko z powodu szaleństwa na sztuczną inteligencję.
W drugim kwartale 2026 roku ceny kontraktowe DDR2 wzrosną o około 55-60%, a w trzecim kwartale o kolejne 35-40%. To efekt tego, że Samsung, SK hynix i Micron wolą przeznaczać moce produkcyjne na bardziej opłacalne pamięci dla serwerów AI, więc na starsze układy zostaje mniej miejsca. Gdy DDR4 stało się trudniej dostępne, część producentów zaczęła schodzić do DDR3, a wybrane projekty oparte na DDR3 są dziś przerabiane pod DDR2.
Producenci kupują co mogą, ale nawet to przestaje wystarczać
Oczywiście standard DDR2 nie wróci nagle do komputerów osobistych. Te pamięci nadal są jednak używane w systemach wbudowanych, sprzęcie sieciowym, sterownikach przemysłowych, elektronice samochodowej i różnego rodzaju konstrukcjach o bardzo długim cyklu życia. W takich branżach zmiana pamięci nie oznacza tylko podmiany kości, lecz często kosztowne testy, certyfikacje i przeprojektowanie całej platformy.
Sytuację komplikuje zachowanie ostatnich dużych dostawców DDR2. Winbond stopniowo ogranicza produkcję tych układów i przesuwa moce w stronę DDR3, DDR4 oraz LPDDR4, gdzie marże są wyższe. Co prawda ESMT próbuje wykorzystać okazję i koncentruje przydział wafli u PSMC właśnie na DDR2, ale nie jest w stanie szybko zasypać luki po konkurencie.
A co to oznacza dla konsumentów? Kryzys na rynku pamięci DRAM się pogłębia. Skoro presja dotarła nawet do DDR2 debiutującego w 2001 roku, to oznacza, że producenci elektroniki coraz częściej walczą nie o najnowsze i najszybsze układy, ale o cokolwiek, co da się jeszcze kupić. Innymi słowy szybki spadek cen kości DDR4 i DDR5, używanych w PC, smartfonach, tabletach i innej elektronice, to marzenie ściętej głowy.