Wkrótce Windows 11 wymusi jedną funkcję. Ucierpi na tym wydajność gier
Wkrótce Microsoft włączy jedną z funkcji w Windows 11. Gracze powinni się zaniepokoić, bo jest to z reguły ustawienie, które wyłączają, aby uzyskać wyższą wydajność. Są też jednak dobre wieści.
Problematyczna funkcja Windowsa
Integralność pamięci, bo o tej funkcji mowa będzie od października 2026 udostępniona dla większej liczby komputerów/urządzeń z Windows 11. Do tej pory obsługiwały ją jedynie nowsze sprzęty kompatybilne z technologiami wirtualizacji, takimi jak Intel VT-x czy AMD-V. Integralność pamięci ma chronić system przed wstrzykiwaniem złośliwego kodu, ale odbywa się to kosztem wydajności w grach. Do tego faktu przyznał się oficjalnie Microsoft.
Jeśli posiadamy mocną konfigurację sprzętową, to w wielu tytułach jest to praktycznie niezauważalne, bo wg Digital Trends są to różnice rzędu 1,8 do 4,6%, ale słabsze PC-ty mogą tracić nawet na tym do 15% jeśli chodzi o niższą płynność gier. Wszystko zależy od naszej konfiguracji i danej gry.
Integralność pamięci jest mechanizmem ochronnym sprawdzającym wszelkie aplikacje, które chcą modyfikować kod jądra systemu, oraz sterowniki - zanim będą mogły uzyskać dostęp do krytycznych elementów Windowsa.
W październiku 2026 r. Microsoft ma udostępnić tę funkcję dla większej liczby kompatybilnych urządzeń z Windows 11 oraz potencjalnie ją włączać. Co jednak ciekawe, system uszanuje preferencję osób które wyłączyły tę opcję wcześniej - i nie zmieni jej. Windows 11 nie będzie też wymuszał integralności pamięci wszędzie z automatu. System sprawdzi możliwości sprzętu, kompatybilność sterowników i wydajność zanim w ogóle zdecyduje się włączać tę funkcję. Microsoft pozostawi nam nadal możliwość wyłączenia tej funkcji.