Bajzel na kółkach. Polski samochód Izera wraca zza grobu

Powstanie fabryka Izery w Jaworznie. Projekt budowy otrzymał zgodę, ale do budowy auta jeszcze daleka droga.

Damian Jaroszewski (NeR1o)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Telepolis.pl
Bajzel na kółkach. Polski samochód Izera wraca zza grobu

Sejmowa komisja ochrony środowiska wydała na wniosek ElectroMobility Poland (EMP) zgodę na przeniesienie własności działek w Jaworze. Dzięki temu grunty leśne trafią do spółki docelowej, czyli EMP Auto. Ma tam powstać fabryka, która docelowo ma produkować 400 tys. aut elektrycznych rocznie.

Dalsza część tekstu pod wideo

Izera jednak powstanie?

Izera w ostatnich latach to temat na książkę albo przynajmniej film z mnóstwem zwrotów akcji. Początkowo podpisano umowę o współpracy z chińskim Geely, a produkcja miała ruszyć pod koniec 2025 roku. Potem projekt miał zostać anulowany, a w miejsce fabryki polskiego samochodu miał powstać klaster elektromobilności, z centrum badawczo-rozwojowym i fabryką chińskich samochodów na europejski rynek.

Ostatecznie Geely, które chciało w Jaworznie produkować przede wszystkim swoje auta (w tym Volvo), a Izera miała być tylko dodatkiem, wycofało się ze współpracy. Nic dziwnego, bo projekt stał w miejscu. Jednak udało się znaleźć nowego partnera w postaci tajwańskiego Foxconna. Tego samego, który produkuje między innymi iPhone'y dla Apple.

Teraz wraca temat budowy fabryki i to nie takiej, która pozwalałaby na budowę 150 tys. aut rocznie, a o wydajności rzędu aż 400 tys. pojazdów. Według planu budowa ma ruszyć na wiosnę 2027 roku, a pierwsze samochody mają wyjechać z linii produkcyjnych za 2 lata. Aż 70 proc. wartości komponentów ma pochodzić z Unii Europejskiej, a duża część byłaby produkowana w Polsce.

Jednak to wszystko wciąż tylko plany i w dużej mierze myślenie życzeniowe. Umowa z Foxconnem ma zostać podpisana do listopada 2026 roku. Wtedy powinniśmy poznać więcej szczegółów. Eksperci sugerują stworzenie przynajmniej 3 modeli aut elektrycznych, z czego najtańsze miałoby kosztować zaledwie 65-75 tys. zł. Jednak nawet wtedy konkurowanie z chińskimi markami byłoby niezwykle trudne.