Nagrywa rozmowy telefoniczne i wchodzi w portfel. Test Plaud Note Pro
Plaud Note Pro zabieram ze sobą wszędzie. To ten rodzaj elektroniki, który nie udaje czegoś, czym nie jest i bez trudu pokonuje smartfon. Oszczędność czasu? Liczona w dniach, a nie w godzinach.
Plaud Note Pro — ogrom możliwości w sprzęcie wielkości katy płatniczej
Plaud Note Pro to niezwykłe urządzenie wykonane z aluminium 6063, o grubości zaledwie 3 mm i masie 30 gramów. Miniaturowa płytka uzbrojona jest w chroniony szkłem Gorilla Glass 0,95-calowy ekran AMOLED o jasności aż 600 nitów, ma tylko jeden przycisk, wibracje i aż 4 mikrofony MEMS z technologią kształtowania wiązki (AI-Beamforming) oraz aktywną redukcją szumów. Skuteczny zasięg nagrywania sięga do 5 metrów, a po umieszczeniu karty w etui z MagSafe, dyktafon nagrywa obustronnie rozmowy telefoniczne, bez konieczności używania specjalnych aplikacji czy informowania o tym naszego rozmówcy (to zostaje w gestii użytkownika).
Do telefonu dyktafon podłączamy przez Bluetooth 5.4, ale wystarczy jedno dotknięcie i pliki fruną jak rakieta z użyciem Wi-Fi. Miejsca na nagrania mamy aż 64 GB (około pół tysiąca godzin różnego rodzaju nagrań w formatach wejściowych i aż 10 tys. godzin miejsca w chmurze), a ogniwo o pojemności 500 mAh zapewnia do 50 godzin ciągłego nagrywania w trybie Endurance, 60-75 dni pracy w trybie czuwania lub nawet 30 godzin nagrań w trybie wysokiej jakości Enhance.
I nagle zaczyna się magia
Używanie dyktafonu jest banalnie proste. Jeśli chcemy, by nagrywał rozmowy telefoniczne, wystarczy, że jest podłączony magnetycznie do plecków telefonu, a do tego naciśniemy przycisk nagrywania, na co sprzęt odpowie wibracją. Tak samo kończymy nagrywanie.
Jeśli zaś chcemy, by dyktafon miał maksymalny zasięg, odczepiamy go od telefonu i robimy to samo. Taką kartę można położyć bliżej naszego rozmówcy czy w centrum sali. Aplikacja nie jest potrzebna do włączania nagrywania, wszystko dzieje się sprzętowo, a sam dyktafon może być spokojnie noszony oddzielnie. Choćby w portfelu.
Co jednak najistotniejsze, bezpłatnie po zakupie dyktafonu dostajemy 300 minut miesięcznie automatycznych transkrypcji i analiz za pomocą wiodących modeli AI, m.in. ChatGPT, Claude Sonnet czy Gemini Pro. Każde nagranie zapisywane jest tekstowo z podziałem na rozmówców, ma podsumowanie najważniejszych faktów i wybrane przez nas podsumowanie. Obsługuje on przy tym ponad 110 języków świata, w tym perfekcyjnie radzi sobie ze skomplikowaną strukturą języka polskiego.
To ostatnie może być wygenerowane automatycznie, ale też może być przetworzone według zadanego przez nas szablonu (ponad 10 tys. do wyboru plus własne). Dla zabawy nagrałem czat głosowy z szóstką znajomych, by potem zapytać, niczym w reality show The Treaitors, kto jest lojalny, a kto jest złoczyńcą. Innym razem zapytaliśmy, jak pomóc osobie w kryzysie. W obu przypadkach niespodziewanie dyktafon stał się centrum zarówno rozrywki, jak i pomocy osobie w potrzebie, a do tego był punktem zapalnym do rozmów na temat jakości naszej komunikacji czy niepotrzebnych technik manipulacji. To jednak tylko eksperyment społeczny, tymczasem Plaud Note Pro to dla mnie przede wszystkim narzędzie pracy.
Plaud Note Pro przyspieszył moją pracę jak nic innego
Scenariuszy przetwarzania danych zebranych przez dyktafon jest naprawdę mnóstwo. Dyktafon automatycznie potrafi przygotować notatkę projektową, wnikliwy raport ze spotkania zarządu czy profesjonalną analizę sprzedaży wprost na podstawie jednego, bazowego pliku audio. Sami tworzymy profile posumowań do wielkokrotnego użytku, jak i też jest nawet dostępny interaktywny czat, w którym możemy zapytać o wszystko w kontekście naszej rozmowy.
Gdy producent zapytał o testy, w głowie miałem przede wszystkim zastosowania profesjonalne. Na pierwszy strzał wskoczył test projektora, który musiałem pilnie odesłać do biura prasowego. Nie było szans na notowanie recenzji z urządzeniem pod ręką. Zamiast tego chwyciłem dyktafon i zacząłem szybko opisywać wszystkie fakty, jakie zauważyłem podczas testów. Z pilotem w dłoni przeszedłem przez całe menu, obejrzałem urządzenie z każdej strony, opisałem parametry obrazu, dźwięku etc. Całość trwała może 30 minut... a po chwili miałem zarówno podsumowanie wad i zalet, jak i coś na kształt recenzji na 9000 znaków. Oczywiście tekstów w takiej surowej formie nie publikujemy na Telepolis, ale jest to już doskonała baza do tego, by o niczym nie zapomnieć, gdy sprzęt już zdąży odjechać.
Druga sytuacja, powtarzana już kilkukrotnie, to wizyta na konferencji prasowej. Część oficjalna poświęcona prezentacji nowych produktów trwa zwykle 30 do nawet 60 minut, na scenie pojawiają się różni mówcy, na koniec mamy Q&A, a wyzwaniem często jest nieodpowiednie nagłośnienie czy nawet jego brak. I powiem Wam, że jestem w ciężkim szoku, jak doskonale to działa.
Dyktafon nieprawidłowo spisywał nazwy własne jedynie w sytuacji, gdy mówca spolszczał wymowę angielskich nazw. To jednak żaden problem, w końcu mamy w dalszym ciągu oryginalne nagranie. Co przy tym istotne, rozpoznawanie mowy działało perfekcyjnie, nawet gdy rozmówcę ledwo było słychać. To działa tak dobrze, że praktycznie nie trzeba wracać do nagrań i wystarczy zerknąć na tekst, pamiętając sytuację na świeżo po uczestniczeniu w niej w celu drobnych korekt.
Pierwsza konferencja została rozpoznana u mnie przez AI jako wykład akademicki — bo było na swój sposób urocze. Oprócz transkrypcji otrzymałem czytelnie przetworzone notatki, z ładnymi punktatorami, syntezą całości i jeszcze z pytaniami do powtórki materiału na koniec. Gdy pisałem relację z eventu, jak się okazało, dużo smaczków umknęło mi w moich prywatnych notatkach, nie było ich też w późniejszych materiałach od producenta, który — jak wszyscy — stosował rozmaite techniki marketingowe. Tymczasem dyktafon sparowany z SI niczego nie wybaczył i niczego nie zapomniał.
Co warto przy tym podkreślić, nie jesteśmy skazani jedynie na notatki na telefonie, na web.plaud.ai mamy dostęp do wszystkiego na komputerze. W tym nawet znajdziemy tam mapy rozumowania AI w poszczególnych zadaniach. Agent AI może być wybierany zarówno automatycznie, gdzie w zależności od kontekstu użyty jest najlepszy, jak i wskazany ręcznie.
Możliwość pełnego skupienia na wydarzeniu i otrzymania natychmiast podsumowania to zarówno opcja, by błyskawicznie zadać celne pytanie, jak i istnie rakietowa praca nad finalną publikacją. Mogę poprosić o skrypt do filmu, mogę upewnić się, że w niczym nie zawiodła mnie pamięć. W teorii da się część tych rzeczy zrobić telefonem, ale kto choć raz spisywał wywiad (szczególnie w innym języku), albo naraził się na jakieś niechciane powiadomienia, ten oddzielne urządzenie doceni. Szczególnie tak ekstremalnie małe i tak długo pracujące na baterii.
Aplikacja Plaud, z którą współpracuje ten inteligentny dyktafon, oferuje bardzo intuicyjny, przyjazny interfejs (ale niestety nie w języku polskim), możliwość układania nagrań w konkretnych folderach tematycznych oraz bezproblemowe eksportowanie wyników do wielu popularnych formatów (takich jak DOCX, PDF, TXT, SRT, MP3 i WAV). Ważny jest też aspekt bezpieczeństwa — zastosowane chmurowe rozwiązania posiadają bardzo restrykcyjne certyfikaty zgodności (m.in. ISO 27001 oraz wymogi dyrektywy GDPR/RODO), co w wymagających środowiskach korporacyjnych bywa warunkiem bezwzględnie koniecznym.
W stosie zalet znalazłem tylko jedno małe ale...
Podczas testów nie odkryłem żadnych przekreślających Plaud wad. Przekonałem się jedynie, że nie warto mieć karty w etui magnetycznym na stałe doczepionej do plecków telefonu. Wyciągnięcie takiego zestawu z kieszeni może grozić odczepieniem i właśnie w takiej sytuacji, podczas biegu na pociąg, przekonałem się, że obudowa dyktafonu jest faktycznie z metalu. Mała ryska odsłoniła na krawędzi połyskujące aluminium i tylko upewniła mnie w tym, że do czynienia mam ze sprzętem na lata.
Od teraz noszę dyktafon bez magnetycznego etui w portfelu. I ma to dodatkowy atut, bo urządzenie wyposażone zostało w usługę Apple Find My. Dokładnie tak — nie potrzebujesz już dodatkowego lokalizatora, jest on zintegrowany z dyktafonem.
Nagrywanie rozmów telefonicznych działa obłędnie
Jedynie w sytuacjach, gdy muszę zebrać notatki z rozmowy telefonicznej dyktafon trafia do tej eleganckiej, skórzanej kieszonki. No a muszę dodać, że zapisywanie rozmów działa perfekcyjnie — nie trzeba absolutnie rozmawiać w trybie głośnomówiącym. Mikrofony skierowane w stronę obudowy telefonu zbierają świetnie głos naszego rozmówcy oraz nas samych. Poniżej mała próbka, za zgodą rozmówcy:
Warto w tym miejscu dodać, że dzięki wbudowanemu czujnikowi przewodnictwa wibracyjnego (VCS - Vibration Conduction Sensor), sprzęt ten potrafi sam „wyczuć”, kiedy właśnie prowadzisz rozmowę przez telefon (rejestrując specyficzne wibracje z obudowy połączonego z nim smartfona), a kiedy po prostu bierzesz udział w stacjonarnym spotkaniu z zespołem. Jeśli więc nie odczepimy dyktafonu od telefonu, nie dojdzie do tragedii nagrywania rozmowy telefonicznej podczas konferencji — dyktafon zmyślnie przełączy się na nagrywanie w zasięgu 5 metrów.
Zasilanie przez magnetyczny przewód USB-C
Dyktafon faktycznie praktycznie nie domaga się od nas prądu, jeśli jest w trybie czuwania. Oczywiście wewnętrzny paranoik kazał mi go naładować przed każdym wyjazdem, bo nigdy nie wiem, kiedy będę potrzebował 50 godzin nagrań (ta, jasne). W praktyce wystarczy nacisnąć guzik, by zobaczyć na ekranie dostępny poziom naładowania i można spokojnie działać nawet na kilkunastu procentach.
Przy umiarkowanym użytkowaniu ładowanie raz na miesiąc będzie pewnie standardem. I tylko trzeba pamiętać, gdzie położyliśmy magnetyczny przewód, by nie włączył się inny paranoik. Zastanawiałem się, czy nie dało się lepiej rozwiązać kwestii ładowania, ale przy aż tak smukłym urządzeniu zwyczajnie nie było szans.
Podsumowanie — jakbym wcześniej wiedział, że to takie dobre, dawno bym kupił
Smartfony zastąpiły nam już praktycznie całą codzienną elektronikę. Niektórzy z powodzeniem zastępują nimi nawet komputery przy dużych projektach. W przypadku dyktafonów stwierdzenie „przecież mam dyktafon w telefonie” rzuciło mi się samo na usta. Tymczasem w praktyce telefoniczny dyktafon okazuje się często badziewną zabawką i rozczarowuje w najmniej oczekiwanym momencie.
Dyktafon AI Plaud Note Pro to nie tylko nagrywanie, tutaj dostajemy precyzyjną transkrypcję, z podziałem na rozmówców i niezależnie od języka rozmowy, a do tego automatyczne podsumowanie rozmowy i wskazane przez nas przetworzenie materiału na raport czy artykuł. I działa to tak dobrze, że warte jest każdych pieniędzy.
Funkcje AI są w dodatku dostarczane tutaj bezpłatnie. Darmowe transkrypcje dotyczą 300 minut miesięcznie, a potem do woli można je przetwarzać z użyciem SI. Jeśli to dla nas za mało, do wyboru są plany Pro i Unlimited, jak i jest możliwość wykupienia jednorazowo od 120 po nawet 6000 dodatkowych minut transkrypcji. W przypadku epizodycznego używania od projektu do projektu (jak u mnie) dopłaty nie są konieczne, ale jakby ktoś np. chciał robić sobie notatki ze wszystkich wykładów na uczelni, musi liczyć się z abonamentem.
Dla współczesnych przedsiębiorców, zabieganych analityków, twórców treści i menedżerów jest to sprzęt, który dramatycznie poprawia codzienną wydajność. Plaud Note Pro nie tylko rejestruje twoją dźwiękową historię — on nadaje jej czytelną, łatwo przeszukiwalną i znakomicie ustrukturyzowaną formę, oddając tym samym w twoje ręce najpotężniejsze zasoby współczesnego biznesu: twój bezcenny czas oraz uporządkowaną wiedzę.
Sprzętu nie trzeba już ściągać zza granicy. Jest dostępny w polskich elektromarketach od ręki, wraz z lokalną gwarancją. I powiem krótko — warto. Podczas testów Plaud z łatwością zaoszczędził mi tyle czasu, że jego cena się zwróciła. Dawno już nie byłem aż tak pewien werdyktu — okrągłe 10/10 i pełna rekomendacja.
-
Precyzja mikrofonów: Aż cztery czujniki MEMS z redukcją szumów zapewniają krystaliczny dźwięk do 5 metrów odległości
-
Potężna bateria: 50 godzin nieustannych nagrań i nawet 75 dni w trybie czuwania
-
Mocowanie MagSafe
-
Zintegrowana funckja Apple Find My
-
Bezobsługowy system Smart Dual Mode: automatycznie i bezbłędnie wykrywa rozmowy telefoniczne i spotkania twarzą w twarz
-
Automatyczne rozpoznawanie rozmówców
-
Metalowa obudowa i Gorilla Glass na ekranie
-
Topowi agenci AI do przetwarzania nagrań
-
Pojemna pamięć i chmura na 10 tys. godzin nagrań
-
Ponad 10 tys. profesjonalnych templatek i możliwość tworzenia własnych
-
Dla niektórych darmowy limit transkrypcji może być za mały
-
Interfejs aplikacji i strony nie dorobił się języka polskiego, ale komendy, transkrypcje i templatki działają w języku polskim
-
Brak nagrywania rozmów z użyciem słuchawek Bluetooth