Ten sprzęt zmienił moje życie. Tobie też się przyda
Luna Ring 2.0 to inteligentny pierścień, który potrafi zmienić życie na lepsze. Przekonałem się o tym na własnej skórze.
Mniej więcej na początku tego roku zaliczyłem ważne osiągnięcie: moja waga po raz pierwszy przekroczyła 100 kg. Piszę „osiągnięcie”, tylko dlatego, że gdybym nie uciekał się do ironii, to byłoby to dość dołujące. Tym bardziej, że nie jest problemem decyzja, by w końcu się za siebie wziąć – problemem jest znalezienie na to wszystko czasu i energii w mojej zabieganej codzienności.
Podejrzewam, że to ostatnie stanowi problem nie tylko dla mnie. Łatwo się mówi o diecie, ćwiczeniach czy poprawnym śnie, ale kiedy trzeba to wszystko wkomponować obok pracy, dzieci i innych domowych obowiązków, sprawa mocno się komplikuje. Regularne nawyki nie są kompatybilne z codziennym chaosem, ale… można sobie nieco z nimi pomóc.
W moim przypadku taką pomocą okazał się inteligentny pierścień Luna Ring 2.0. Urządzenie dostałem do testów od producenta i mimo początkowego sceptycyzmu muszę przyznać, że faktycznie sporo zmienił w moim życiu.
Pierścień czy smartwatch?
Skąd ten sceptycyzm? Ano stąd, że w teorii rola takiego inteligentnego pierścienia nie różni się mocno od smartbanda czy smartwatcha. Luna Ring 2.0 wyposażony jest w zestaw sensorów, które mierzą ponad 70 różnych biomarkerów. Urządzenie gromadzi dane dotyczące naszego zdrowia i aktywności, przetwarza, a następnie przedstawia nam w „zjadliwej” formie oraz pomaga zilustrować trendy.
Świetna sprawa, tyle że w teorii to samo robi już mój zegarek, z którym się nie rozstaję. Ale diabeł tkwi w szczegółach. Przykładowo, już w opisach samego produktu można znaleźć informację, że Luna Ring 2.0 był certyfikowany przez laboratoria Philips Biosensing i według ich badań może się pochwalić dokładnością pomiarów na poziomie 98,2 procent. Mój zegarek tego nie ma.
A inna rzecz, że choć samemu smartwatcha nie zdejmuję, to dla wielu osób sprawa nie jest taka prosta. Niektórzy wolą klasyczne zegarki mechaniczne lub cyfrowe, inni w ogóle nie potrafią nosić czegoś przez dłuższy czas na nadgarstku, a jeszcze dla innych problem pojawia się, kiedy trzeba iść spać. Tutaj inteligentny pierścień stanowi bardzo fajną alternatywę, zapewniając monitoring w sytuacjach, kiedy inne urządzenia byłyby zwyczajnie zbyt niewygodne lub niepraktyczne.
Do tego warto pamiętać, że spora część inteligentnych zegarków wymaga ładowania praktycznie codziennie. Natomiast Luna Ring mimo sporo mniejszych rozmiarów spokojnie może pracować nawet 6 dni z dala od ładowarki. Do tego podobnie jak w przypadku słuchawek bezprzewodowych dostajemy estetyczne i praktyczne etui ładujące, które wydłuża ten czas do 30 dni.
LifeOS i Luna AI – mój prywatny trener
Osobiście jednak prawdziwą wartość Luna Ring 2.0 znalazłem nie tyle w samym urządzeniu, co dołączonym do niego oprogramowaniu. Aplikacja Luna robi kilka rzeczy. Przede wszystkim to tu znajdziemy wszystkie informacje zebrane przez pierścień: tętno, zmierzoną liczbę kroków, czas snu itd. Wszystko jest ładnie zwizualizowane, a czytelne wykresy pozwalają nam łatwo śledzić trendy – dokładnie tak, jak powinno być w tego typu sprzęcie.
Luna jednak nie ogranicza się do samego mierzenia naszej aktywności. Tutejsze oprogramowanie dodatkowo analizuje zebrane dane i pozwala wyciągnąć z niego praktyczne wnioski. Przykładowo, na podstawie danych snu aplikacja wylicza nam optymalne okienko na wypicie kawy (tak żeby nie rozwalić cyklu dobowego), potrafi wskazać parametry, które mogą wpływać na uczucie zmęczenia oraz zaproponować najlepszą porę na podjęcie aktywności lub relaks.
Największą robotę robi tutaj jednak funkcja LifeOS, czyli wirtualny asystent na bazie sztucznej inteligencji, z którym możemy pogadać i uzyskać spersonalizowany wgląd na naszą aktywność i parametry zdrowotne. To trochę tak, jakbyśmy mieli trenera osobistego na każde zawołanie.
Dla mnie okazało się to absolutnym gamechangerem. Od wielu lat regularnie próbuję brać się za bieganie, tylko właśnie ta „regularność” stanowi pewien problem. Nigdy nie umiałem dobrze oszacować, jak często powinienem biegać, w jakie dystanse celować i czy to, że danego dnia szybciej „odpadłem” podczas treningu, jest sygnałem, że coś zrobiłem źle, czy wynika z innych okoliczności. Wszystko to potrafiło działać deprymująco i skutkowało tym, że to, co miało być codzienną aktywnością, szybko przeradzało się w uczucie presji i poczucie porażki.
W tym roku mój powrót do biegania zbiegł się w czasie z rozpoczęciem testów Luna Ring i, trochę ku mojemu zaskoczeniu, kompletnie zmieniło to sposób, w jaki podchodzę do treningów. Po każdym biegu proszę LifeOS o krótki feedback na temat mojej aktywności. Jako że nie jest to prosty algorytm, a zaawansowane AI, to za każdym razem dostaję dokładny raport, co było OK, co wymaga poprawy i co mogę zrobić, by kolejne treningi wypadły lepiej. Wszystko w oparciu o mój zindywidualizowany profil, biorący poprawkę na moją masę, przyjmowane leki i profil neurologiczny, a nie w oparciu o uśrednione normy.
Co więcej, w razie wątpliwości mogę się dopytać o nurtujące mnie kwestie dotyczące konkretnego treningu, a Luna AI udzieli mi rzeczowej odpowiedzi. Ba, w swoich odpowiedziach asystent potrafi nawet wykorzystać dodatkowe informacje na temat mechaniki biegu i trasy, których Luna Ring sam z siebie nie zbiera, ale które dostarczam z aplikacji mojego zegarka. W ten sposób dostaję pełniejszy obraz mojej aktywności niż kiedykolwiek mógłbym sobie wymarzyć.
Efekt psychologiczny takiego wsparcia jest gigantyczny. Dzięki rozmowom z LifeOS rozumiem, co się dzieje podczas moich treningów, jak moje decyzje wpływają na jego efektywność i kiedy wysiłek przynosi mi realną korzyść, a kiedy jest tylko zbędnym kosztem. Co ważniejsze, widzę, że bieganie przynosi mi korzyści, nawet jeśli dystans czy tempo wyglądają gorzej niż kilka dni temu. To daje mi motywację, by regularne bieganie stało się zdrowym nawykiem, a nie tylko niespełnionym poczuciem obowiązku.
Oczywiście chciałbym jedną rzecz jasno podkreślić: Luna AI nigdy nie zastąpi profesjonalnego trenera, dietetyka czy lekarza. Jak każdemu chatbotowi na bazie sztucznej inteligencji zdarza mu się pomylić i zawsze bazuje tylko na informacjach, które sami mu dostarczymy. Jest to narzędzie, z którego trzeba korzystać odpowiedzialnie i być świadomym jego ograniczeń. Nie zmienia to jednak faktu, że dla kogoś, kto próbuje „ogarnąć” swoje życie, taki asystent może się okazać nieocenioną pomocą.
Czy to się opłaca?
Za Luna Ring 2.0 zapłacimy 1599 zł. Żeby nie kupować w ciemno – w tym konkretnym przypadku rozmiar MA znaczenie – najpierw należy zamówić zestaw, z pomocą którego możemy przymierzyć i wybrać odpowiednią średnicę pierścienia. Jego koszt zostanie odliczony od ceny urządzenia.
To oznacza, że zanim będziemy musieli wyłożyć na sam pierścień pieniądze, mamy już rozeznanie, czy taki sprzęt się u nas sprawdzi oraz nie ma ryzyka, że wyrzucimy kasę w błoto na niewłaściwy rozmiar. I to moim zdaniem o tyle istotne, że wygoda to być albo nie być takiego sprzętu. Właśnie dlatego do wyboru mamy spory wybór rozmiarów (od 6 do 14), a do tego kilka różnych wersji kolorystycznych, by każdy mógł znaleźć najlepszy wariant dla siebie.
W tym miejscu warto wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Nie będę ukrywał, Luna Ring 2.0 jest mniejszy od poprzednika, ale jak na pierścień na palec nadal jest dość masywny. Sam nie mam z tym większego problemu, ale mogę sobie wyobrazić, że dla niektórych będzie to nie do przeskoczenia.
Ale cała reszta? Moim zdaniem tutejsza kwota wcale nie jest kosmiczna, biorąc pod uwagę, że płacimy nie tylko za urządzenie, ale cały ekosystem. Dla większości urządzeń podobny zestaw funkcji AI zwykle wiąże się z opłacaniem subskrypcji. Tutaj tego nie ma – płacimy raz i LunaOS na stałe jest do naszej dyspozycji.
A jeśli potrzebujecie bardziej „przyziemnego” punktu odniesienia, to wspomnę tylko, że dzięki Luna Ring 2.0 trenuję znacznie więcej i bardziej regularnie niż kiedykolwiek udało mi się osiągnąć z karnetem na siłownię. Ten ostatni kosztował mnie 120 zł każdego miesiąca. Na koniec roku to niemal dokładnie ten sam koszt, co w przypadku pierścienia. Dla mnie rachunek jest prosty.
Co więcej, kupując pierścień w terminie 20-26 lipca 2026 możecie się załapać na dodatkowe 13 procent rabatu. Wystarczy użyć kodu TELEPOLIS13 w formularzu zamówienia na stronie producenta.
Twoje wsparcie w zmienianiu życia na lepsze
Prywatnie jestem z Luna Ring 2.0 bardzo zadowolony. Nie nazwałbym tego sprzętu absolutną rewolucją, ale na pewno wywołał małą rewolucję w moim życiu. To sprzęt, z którym lepiej zrozumiałem mój organizm i wprowadziłem zdrowe nawyki, z którymi zawsze miałem problem. No i jasne – sam w sobie nie sprawi, że nagle to „1” na początku mojej wagi zniknie samo z siebie, ale wiecie co? Pierwszy raz od dawna czuję, że mam realną szansę coś z tym fantem zrobić.
Kod obowiązuje wyłącznie na Luna Ring na www.lunaring.pl i nie łączy się z innymi promocjami I kodami rabatowymi. W ramach 13% rabatu zawarty jest już zwrot kosztu sizing kitu, kosztów przesyłki oraz dodatkowy rabat na Smart Ring Luna.
Artykuł sponsorowany na zlecenie firmy Amaze Distribution