Elektryk prosto wyjaśnia, czemu modernizacja sieci jest tak ważna

Po lekturze komentarzy pod problemami w Holandii zauważyłem, że większość osób nie do końca rozumie, dlaczego sieci elektroenergetyczne są tak istotne. I trudno się temu dziwić: w szkołach na fizyce nie poświęca się zbytniej uwagi zagadnieniom elektrycznym, a zamiast tego skupia się na dynamice. Dlatego też warto, oczywiście w bardzo dużym uproszczeniu, wyjaśnić ten temat. 

Paweł Maretycz (Maniiiek)
1
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Elektryk prosto wyjaśnia, czemu modernizacja sieci jest tak ważna

I tak: to ja jestem tym elektrykiem z tytułu, co potwierdza zarówno certyfikat SEP G1, jak i świadectwo potwierdzające kwalifikację w zawodzie technik elektronik. Jeśli tekst ten czyta jakiś elektryk, to uprzedzam: tak, jest tu bardzo dużo uproszczeń i wiele kwestii zostało pominiętych. Tekst ten nie powstał z myślą o Was, a o kimś, kto wie, że w gniazdku jest prąd, pochodzi on z elektrowni i niewiele ponad to. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Energetyka to nie tylko elektrownie, ale także sieć przesyłowa. I chociaż wielu osobom może się wydawać, że sama obecność linii wystarczy, żeby dostarczyć dowolną ilość energii, to nie jest wcale takie proste. Kluczowy jest bowiem opór elektryczny kabli — a przynajmniej dla zrozumienia istoty problemu, ponieważ w praktyce temat jest znacznie bardziej złożony. W bardzo dużym uproszczeniu: każdy przewodnik ma swój opór elektryczny. Jedne metale, jak wolfram mają wysoki a inne, jak miedź, czy aluminium stosunkowo niski. 

Wielka moc to wielkie... natężenie

Zacznijmy od najważniejszego ze wzorów elektrycznych: P = U × I. P to oczywiście moc, którą zapisuje się w watach (W), U to napięcie elektryczne, czyli różnica potencjałów, którą zapisujemy w Voltach (V), a I to natężenie prądu, czyli ampery (A). Odbiornik elektryczny o wyższym zapotrzebowaniu na moc... pobiera z sieci więcej mocy. Sęk w tym, że napięcie jest w miarę stałe. Owszem, wraz ze wzrostem zapotrzebowania odbiornika dochodzi do spadków napięcia, jednak dla nas w tym momencie nie ma to znaczenia. Ważne jest to, że napięcie w sieci nie rośnie, kiedy rośnie zapotrzebowanie. 

Kto o tym zdecydował? No cóż... takie są prawa fizyki. Napięcie to różnica potencjałów i jest zależne od źródła energii, a nie od odbiornika. Tym samym jedynym sposobem na zwiększenie mocy jest zwiększenie natężenia prądu. 

Tu warto zrobić jeszcze jeden krok wstecz i wyjaśnić, czym tak dokładnie jest natężenie prądu, a czym jego napięcie. Najłatwiej to zrobić na podstawie analogii. Wyobraźmy sobie, że elektron w kablu jest jak samochód na trasie. Dla ułatwienia: droga jest prosta, a powierzchnia idealna. Napięcie to szybkość takiego auta. Oczywiście metaforycznie: wyższe napięcie nie oznacza automatycznie szybszego elektronu. Idźmy jednak tą metaforą dalej: nie ważne, czy to szeroka autostrada, czy stosunkowo wąska droga lokalna: pojedyncze auto może nią jechać z dowolną prędkością ograniczoną przez własne osiągi bez problemu. Szerokością drogi jest natomiast opór elektryczny. 

Sęk w tym, że taki scenariusz sprawdza się tylko dla pojedynczego samochodu. Zwykle jest ich więcej. Znacznie więcej. Im większe natężenie ruchu, tym więcej samochodów. Im większe natężenie prądu, tym więcej elektronów w przewodzie. Sęk w tym, że te dodatkowe samochody muszą się gdzieś pomieścić. Dlatego buduje się szersze drogi jak autostrady. W przypadku energetyki daje się natomiast grubsze kable. 

Karambol na linii napięcia

Tu podobieństwa się jednak kończą: jeśli mamy za dużo aut na autostradzie, to powstaje korek. Jednak elektrony się nie blokują w przewodniku. Zamiast tego pędzą dalej, zderzając się z atomami w przewodniku. Przy takim zderzeniu ich energia kinetyczna jest konwertowana na ciepło. Zupełnie tak, jak przy bardzo mocnym uderzeniu młotka w gwóźdź. Ciepło to natomiast ruch. W tym przypadku ruch w sieci krystalicznej kabla. Ruch, który sprawia, że więcej elektronów się zderza z atomami, tworząc coś na wzór karambolu. A karambol taki, tak jak ten na autostradzie, zmniejsza przepustowość drogi. 

W efekcie mamy samonapędzający się mechanizm: opór rośnie pod wpływem energii cieplnej, która generowana jest przez sam wysoki opór. To świetny mechanizm w farelce — wiecie, tym piecyku z dmuchawą — albo w suszarce do włosów. Jednak w przypadku sieci generuje to nie tylko straty energii wynikające z nagrzewania. Wszakże na końcu wciąż mamy odbiornik o konkretnych potrzebach. Sieć jest więc nagrzana i o mniejszej przepustowości. W skrajnych przypadkach może wręcz ulec uszkodzeniu. 

Dlatego właśnie tak ważne jest, aby sieci elektroenergetyczne były zbudowane z kabli o odpowiednio dużej średnicy. Tu jednak pojawia się problem: kiedy je projektowano miały na celu dostarczenie energii do żarówek, lodówek i ewentualnie telewizora, oraz sporadycznie pralki. Dziś, w świecie, w którym mamy także pompy ciepła, auta elektryczne, komputery i fotowoltaikę, która to przecież oddaje ładunki do sieci, jest ona mocniej obciążona. 

To oczywiście jest gigantyczne uproszczenie problemu. Nie rozpisałem się tu o sieciach wysokiego, średniego i niskiego napięcia, które można porównać do dróg o różnej prędkości maksymalnej, co pozwala na zmniejszenie natężenia prądu podczas jego przesyłu na dużych odległościach. Owszem, dla sieci jest to ważne, ale dla zrozumienia, czemu konieczne jest jej modernizowanie już niekoniecznie.